Blog Asarii

Podatek cyfrowy w Polsce coraz bliżej. Kogo może objąć 3-procentowa danina?

Projekt ma dotyczyć największych globalnych platform zarabiających w Polsce na reklamach online, pośrednictwie cyfrowym i danych użytkowników. Dla większości małych firm nie oznacza to nowego podatku do zapłaty, ale może wpłynąć na ceny reklamy, prowizje i warunki korzystania z platform.

Najkrócej: projekt jest blisko publikacji, ale to jeszcze nie obowiązujące prawo

Według informacji opisanych 23 lipca 2026 roku przez PIT.pl, Ministerstwo Cyfryzacji kończy prace nad projektem podatku cyfrowego. Wiceminister cyfryzacji Dariusz Standerski wskazał, że projekt może zostać opublikowany w ciągu najbliższych dni.

Dotychczasowe założenia mówią o podatku od przychodów największych globalnych podmiotów świadczących w Polsce wybrane usługi cyfrowe. Najczęściej wskazywana stawka to 3 proc., ale ostateczne rozwiązania poznamy dopiero po publikacji projektu.

Najważniejsze zastrzeżenie

Na dzień publikacji tego artykułu podatek cyfrowy nie obowiązuje. Stawka, progi, odliczenia i katalog usług mogą jeszcze zostać zmienione w toku konsultacji i prac legislacyjnych.

Co dziś wiadomo o podatku cyfrowym?

Ministerstwo Cyfryzacji posługuje się również nazwą „podatek rekompensujący od niektórych usług”. Uzasadnienie projektu opiera się na założeniu, że część globalnych firm cyfrowych osiąga przychody na polskim rynku, mimo ograniczonej fizycznej obecności w kraju.

Planowana danina ma więc nie być powszechnym podatkiem od każdej działalności prowadzonej w internecie. Jej adresatem mają być największe podmioty i grupy kapitałowe osiągające znaczące przychody z określonych usług cyfrowych świadczonych polskim użytkownikom.

Resort zapowiada też mechanizmy uwzględniające podatki już płacone w Polsce oraz inwestycje technologiczne. Dokładne zasady odliczeń trzeba jednak oceniać dopiero na podstawie opublikowanego projektu.

Jakie usługi mogą zostać objęte?

W oficjalnych założeniach Ministerstwa Cyfryzacji wskazano trzy główne grupy usług:

  • umieszczanie ukierunkowanych reklam na interfejsach cyfrowych,
  • udostępnianie platform, które pozwalają użytkownikom wchodzić ze sobą w interakcje albo zawierać transakcje,
  • odpłatne przekazywanie danych o użytkownikach, zebranych dzięki ich aktywności w usługach cyfrowych.

W praktyce projekt może dotyczyć przede wszystkim dużych platform reklamowych, marketplace'ów, serwisów pośredniczących oraz podmiotów monetyzujących dane użytkowników.

Sam fakt posiadania strony internetowej, sklepu online albo prowadzenia reklamy w sieci nie oznacza automatycznie, że firma stanie się podatnikiem tej daniny.

Stawka 3 proc. i wysokie progi przychodowe

W dotychczasowych założeniach stawka miała wynosić nie więcej niż 3 proc. przychodu z usług objętych podatkiem. To ważne: podstawą ma być przychód, a nie dochód po odjęciu kosztów.

Ministerstwo wskazywało również dwa progi dla podmiotu albo skonsolidowanej grupy:

  • ponad 1 mld euro łącznych przychodów na świecie w poprzednim okresie rozliczeniowym,
  • ponad 25 mln zł przychodów podlegających opodatkowaniu uzyskanych w Polsce.

Projekt zakładał pomniejszenie podatku cyfrowego o CIT zapłacony przez objęty podmiot. W wypowiedziach przedstawicieli rządu pojawiła się również możliwość uwzględnienia inwestycji technologicznych realizowanych w Polsce. Ostateczny mechanizm wymaga jednak potwierdzenia w treści ustawy.

Kto może znaleźć się poza podatkiem?

Według opublikowanych wcześniej założeń z podatku mają być wyłączone między innymi:

  • sprzedaż własnych towarów lub usług przez stronę internetową, gdy sprzedawca nie działa jako pośrednik,
  • udostępnianie własnych treści cyfrowych, usług komunikacyjnych lub płatniczych jako głównego celu interfejsu,
  • wybrane regulowane usługi finansowe,
  • podmioty, których przeważającą działalnością jest publikowanie własnych materiałów redakcyjnych.

Granica między usługą własną a platformą pośredniczącą bywa jednak istotna. Dlatego po publikacji projektu duże firmy cyfrowe powinny sprawdzić nie tylko nazwę usługi, ale faktyczny model zarabiania i rolę użytkowników.

Co podatek cyfrowy może oznaczać dla mniejszych firm?

Większość polskich małych i średnich firm nie spełni wskazywanych progów i nie będzie bezpośrednio rozliczać podatku cyfrowego. Skutek może jednak pojawić się pośrednio.

Duże platformy mogą próbować przenosić część kosztu na klientów poprzez wyższe ceny reklam, prowizje, opłaty za sprzedaż albo zmianę warunków współpracy. To nie jest przesądzone, ale firmy korzystające intensywnie z reklam internetowych i marketplace'ów powinny obserwować cenniki oraz marże.

Jeżeli reklama online lub prowizje platform stanowią znaczącą część kosztów sprzedaży, warto już teraz wiedzieć, jaki mają wpływ na rentowność produktu, kanału i klienta. Wtedy ewentualną zmianę cen łatwiej przeliczyć, zamiast reagować po fakcie.

Co przedsiębiorca powinien obserwować po publikacji projektu?

Po pojawieniu się projektu warto sprawdzić:

  • ostateczną stawkę podatku i sposób ustalania przychodu,
  • progi globalne i krajowe oraz zasady liczenia ich w grupie kapitałowej,
  • dokładny katalog usług cyfrowych objętych daniną,
  • wyłączenia dla sprzedaży własnej, treści cyfrowych i usług finansowych,
  • zasady pomniejszenia podatku o CIT,
  • mechanizm uwzględniania inwestycji technologicznych w Polsce,
  • moment wejścia przepisów w życie i pierwszy okres rozliczeniowy,
  • czy platformy zmienią cenniki reklam, prowizje lub regulaminy.

Najczęstsze pytania

Czy podatek cyfrowy już obowiązuje?

Nie. Na 23 lipca 2026 roku mówimy o projekcie przygotowywanym przez Ministerstwo Cyfryzacji. Szczegóły mogą zmienić się podczas dalszych prac.

Czy sklep internetowy zapłaci 3 proc. od sprzedaży?

Dotychczasowe założenia przewidują wyłączenie zwykłej sprzedaży własnych towarów i usług online, gdy sprzedawca nie działa jako pośrednik. Dodatkowo wskazywane progi są bardzo wysokie.

Czy podatek dotyczy reklam w Google i mediach społecznościowych?

Ukierunkowana reklama online należy do usług wskazywanych jako objęte podatkiem. Podatnikiem ma być jednak duży dostawca usługi spełniający progi, a nie każda polska firma kupująca reklamę.

Dlaczego mówi się o podatku od przychodu?

Projekt ma obejmować przychód z określonych usług cyfrowych świadczonych na polskim rynku. Dlatego koszty działalności nie mają działać tak jak przy klasycznym podatku dochodowym.

Czy koszt może zostać przerzucony na klientów platform?

Takie ryzyko istnieje, ponieważ platformy mogą zmienić ceny lub prowizje. Nie jest to jednak automatyczny skutek ustawy i zależy od decyzji poszczególnych firm.

Podsumowanie

Podatek cyfrowy ma wyrównać warunki między globalnymi platformami a firmami, które prowadzą działalność i płacą podatki w Polsce. Bezpośrednio ma dotyczyć największych graczy, ale pośrednio może wpłynąć na koszty reklamy, sprzedaży przez marketplace'y i usług cyfrowych.

Na razie najważniejsze jest rozdzielenie zapowiedzi od obowiązującego prawa. Gdy pojawi się projekt, będzie można rzetelnie ocenić stawkę, progi, wyłączenia, odliczenia i realny termin wejścia zmian w życie.

Czytaj dalej

Jeżeli korzystasz z kanałów cyfrowych albo chcesz lepiej kontrolować koszty i rentowność, sprawdź również te materiały.

Powiązane usługi